SEIKO Sportura FC Barcelona

Logowanie

  • Login:

  • Hasło:

Wyszukiwanie

Osób online:

Zalogowanych:
top
barca,barcelona

FC Barcelona

Barca

Barcelona

Barça

barca,barcelona



19.11.2005. Real Madryt - FC Barcelona 0:3 (0:1)

Gole:
0:1 Eto'o (15 min.)
0:2 Ronaldinho (60 min.)
0:3 Ronaldinho (78 min.)

Real: Casillas - Salgado, Helguera, Sergio Ramos, Roberto Carlos - Beckham, Pablo Garcia (66 min. - Julio Baptista), Zidane - Robinho, Ronaldo, Raul (59 min. - Guti).

Barcelona: Valdes - Edmilson, Oleguer, Puyol, Van Bronckhorst - Xavi, Marquez, Deco, Messi (70 min. - Iniesta) - Eto'o, Ronaldinho.

Sędzia: Iturralde Gonzalez.

Najpiękniejszy mecz Barcelony sezonu 2005/ 2006 miał miejsce nie na Camp Nou na stadionie Realu Madryt. Upokorzeni Królewscy nie mogli nic zrobić, grając przeciw drużynie prowadzonej do boju przez Ronaldinho i Eto’o.

Początek meczu należał do Jimmiego Jumpa. Fanatyczny cule wbiegł na murawę stadiony, jednak służby początkowe szybko uporały się z niesfornym kibicem i sędzia mógł rozpocząć mecz. Początek był bardzo wyrównany. Obie drużyny podeszły do niego z respektem dla przeciwnika, jednak to Barcelona stwarzała sobie lepsze sytuacje do zdobycia bramki, a ataki skrzydłami przeprowadzane przez Ronaldinho i Messiego siały największy postrach wśród obrońców Królewskich, często zmuszanych do fauli.

Już w dziesiątej minucie świetną akcję do zdobycia bramki miał Samuel Eto’o, który jednak fatalnie przestrzelił. Pięć minut później Kameruńczyk był już bardziej dokładny. Po dobrej akcji całego zespołu, zapoczątkowanej przez Carlesa Puyola, Lionel Messi stracił piłkę w pobliżu pola karnego, jednak Czarna Perła przejął futbolówkę i –mimo asysty obrońców – umieścił ją w siatce bramki strzeżonej przez Casillasa.

Po utracie bramki Real próbował odpowiedzieć atakami, jednak nie przynosiły one skutku. Barcelona cały czas kontrolowała sytuację, a Messi i Eto’o przez cały czas niepokoili obronę i bramkarza rywali. Kameruńczyk jeszcze przed przerwą miał znakomite okazję, aby podwyższyć prowadzenie, ale fenomenalnie spisywał się Casillas, który ratował Królewskich przed utratą bramek.

Pierwsza połowa zakończyło się jednobramkowym prowadzeniem Barcy, a druga połowa zapowiadała się równie emocjonująco jak pierwsza. Każdy z piłkarzy Barcelony rozgrywał fenomenalne spotkanie, a zawodnicy Realu byli bezradni widząc poczynania Azulgrany. Zmiany personalne nie zmieniły obrazu gry, a jedynym pewnym punktem drużyny był Iker Casillas, który w pierwszych dziesięciu minutach drugiej części gry kilkakrotnie uchronił Real od straty drugiej bramki.

Jednak w 60 minucie nawet świetna postawa pierwszego bramkarza reprezentacji nie pomogła. W pole karne wpadł Ronaldinho, ośmieszył Helguerę i pewnym strzałem podwyższył wynik na 2:0. Casillas nie miał nic do powiedzenia przy tym strzale.

Mimo zwiększonego naporu na bramkę Barcelony, napastnicy Realu nie potrafili znaleźć drogi do bramki Valdesa, który bronił bardzo pewnie. Zmiany personalne w drużynie gospodarzy nic nie dały, a kibice irytowali się coraz bardziej. W 77 minucie nastąpił koniec ery Królewskich. Ronaldinho we wspaniałej indywidualnej akcji ośmieszył obronę przeciwnika i po raz drugi umieścił piłkę w siatce. Fani Realu wstali z miejsc by oklaskiwać geniusz Dinho.

Barcelona zwyciężyła w pięknym stylu obnażając wszystkie słabości Realu i pokazując, kto rządzi w Europie.


19.11.2005. Real Madryt - FC Barcelona 0:3 (0:1)




19.11.2005. Real Madryt - FC Barcelona 0:3 (0:1)

Gole:
0:1 Eto'o (15 min.)
0:2 Ronaldinho (60 min.)
0:3 Ronaldinho (78 min.)
top
koszulki piłkarskieSiła Marzeń Tajemnice Sukcesu FC Barcelona