O zawodniku:
Dnia 17 sierpnia 1977 roku w szpitalu w Les Ulis na świat przyszedł syn państwa Henry. Uszczęśliwiony ojciec, biorąc swego potomka na ręce powiedział: „Będzie on wielkim piłkarzem”. Marzenie taty spełniło się kilka lat późnej, gdy dzieciak został wysłany do jednej z najlepszych francuskich akademii piłkarskich w Clairefontaine. Tak rozpoczęła się historia jednego z najlepszych napastników świata, króla Arsenalu – Thierrego Henry.
Klubem, w którym Thierry otrzymywał pierwsze piłkarskie szlify był CO Les Ulis, gdzie występował w latach 1983-89. Następnie przeniósł się do Palaiseau, gdzie grał tylko przez jeden sezon, a później bronił barw klubowych Viry-Châtillon (1990 - 1992) i FC Versailles (1992 - 1993). To właśnie tam młodego zawodnika wypatrzył trener AS Monaco - Arsene Wenger - i postanowił sprowadzić go do swojej drużyny. Thierry zadebiutował w pierwszej drużynie AS Monaco, mając zaledwie 17 lat. Szkoleniowiec umieścił go na pozycji lewego skrzydłowego, a ten w szybkim czasie udowodnił, że warto było ściągnąć go do gry z drużyn juniorskich.
Świetna gra w klubie zaowocowała powołaniami do reprezentacji Francji i grą na mundialu w 1998 roku. To właśnie wtedy Henry odniósł swój pierwszy, wielki sukces międzynarodowy, sięgając wraz z kolegami z drużyny po Puchar Świata, pokonując w finale Brazylię. Radość zawodnika była tym większa, że był on najlepszym strzelcem swojej reprezentacji w turnieju. Dobrymi występami piłkarz Monaco zwrócił na siebie uwagę przedstawicieli Juventusu, którzy zapragnęli, aby Francuz zasilił ich drużynę.
Transfer okazał się niewypałem. Henry nie potrafił odnaleźć się we włoskiej rzeczywistości, był nieskuteczny i prezentował się poniżej oczekiwań zarządu i sztabu trenerskiego. W 16 występach, które zaliczył broniąc barw Starej Damy, strzelił tylko trzy bramki. Sam Henry, mówiąc o swojej grze we Włoszech, wspomina, że był to okres jego najsłabszych występów. Już rok później piłkarz postanowił odejść z Italii.
Po piłkarza, który nie krył się ze swoimi zamiarami, zgłosił się Arsenal Londyn, którego trenerem był nie kto inny, tylko odkrywca talentu Henry’ego - Arsene Wenger. To na jego żądanie zarząd zdecydował się zapłacić 11 milionów euro za zawodnika, który w poprzednim klubie zaliczał słabsze występy. Jak się później okazało, działacze Kanonierów ubili najlepszy interes swojego życia.
W Arsenalu Thierry zaczął występować na pozycji napastnika i zaczął sobie świetnie radzić z obrońcami przeciwników. Piłkarz strzelał gole, jak na zawołanie, stając się rekordzistą w poszczególnych klasyfikacjach strzelców drużyny oraz najlepszym snajperem klubu w jego historii. Kibice szybko pokochali Francuza, jednak z każdym nowym sezonem i brakiem znaczących sukcesów Arsenalu, drżeli oni o to, czy zarząd zdoła zatrzymać piłkarza, za którego największe kluby świata, w tym Barcelona, oferowały wysokie sumy.
Sam Francuz mówił, że jego marzeniem jest walka o najwyższe trofea. Na swoim koncie zgromadził on jak do tej pory pokaźną liczbę wyróżnień, tak indywidualnych, jak i drużynowych. Henry jest mistrzem świata z 1998 roku i wicemistrzem z 2002 oraz mistrzem Europy z roku 2000. Zdobył on także Puchar Konfederacji w 2003 roku, będąc czołowym piłkarzem turnieju. W drużynach klubowych zdobył mistrzostwo Francji, dwukrotnie mistrzostwo Anglii, triumfował w Superpucharze Francji, trzykrotnie w Pucharze Anglii i dwukrotnie wznosił w górę Tarczę Dobroczynności. Niestety, Henry nigdy nie odniósł znaczącego sukcesu klubowego na arenie europejskiej, chociaż był finalistą Ligi Mistrzów i Pucharu UEFA.
Henry’ego wyróżnia jego nadzwyczajny instynkt strzelecki. Zawodnik dwukrotnie otrzymywał Złotego Buta – wyróżnienie dla najlepszego strzelca Starego Kontynentu. Najlepszym snajperem Anglii zostawał czterokrotnie (statystycznie co drugi sezon gry!), a najlepszym piłkarzem Francji wybierano go pięciokrotnie (w tym cztery razy z rzędu w latach 2003-2006)
O pozyskanie Henry’ego Barca starła się już w 2006 roku, jednak wtedy sam zainteresowany postanowił pozostać na Wyspach Brytyjskich. Działacze Dumy Katalonii nie zrezygnowali ze świetnego Francuza i mając błogosławieństwo Johana Cruyffa, który od czterech lat pragnął, by Titi zawitał na Camp Nou, spróbowali jeszcze raz wydrzeć Kanonierom ich najznakomitszego zawodnika, oferując za niego sumę 24 milionów euro.
Transfer doszedł do skutku. Francuz przybył do Barcelony. W Dumie Katalonii gra z numerem 14 na plecach podobnie, jak w Arsenalu. Już prezentacja piłkarza przyciągnęła na stadion rzesze fanów zadowolonych z pozyskania kolejnego cracka. Także pierwsze spotkania sparingowe w wykonaniu Francuza mogły się podobać. Niestety Titi ciężko przechodził okres adaptacji. Jego problemy nasiliły się z powodu rozstania z żoną. Swego czasu na konferencji prasowej skarżył się, że przez kilka miesięcy tylko trzy razy widział się z córką.
Prasa zaczęła wyliczać poziom gry byłej gwiazdy Arsenalu statystycznie. Jak się okazało bardziej przydatny dla drużyny w sezonie 2007/2008 był Bojan. Częsta krytyka prasowa i mijające lata nie pozwalają wierzyć, że Thierry do końca kariery pozostanie na Camp Nou. Coraz głośniej mówi się o jego piłkarskiej emeryturze w Katarze lub w MLS.