|
Ballada o Ronaldinho
Ronaldinho Gaucho odszedł z FC Barcelony. Odszedł w iście brazylijskim stylu - długo, nudnie, bez głębszych emocji - nie tego się spodziewałem. Brazylijczyk wydawał mi się osobą pełną życia, wylewną i otwartą. Tymczasem póki co, Roni nie pokusił się jeszcze o wypowiedź, na temat swoich pięciu lat gry w Katalonii. Rzuca na wszystko zasłonę milczenia.
Fani, którzy przez te pięć lat gromadzili się na Camp Nou i (szczególnie w trzech pierwszych sezonach) gromko nagradzali R10 brawami za każdy popis, mogą czuć się nieco zawiedzeni. Wszakże Ronaldinho to piłkarz na tyle nietuzinkowy, że śmiało można go uznać najlepszym graczem Barcelony w nowym millenium. Przez bez mała ostatnie 20 lat, mało kto dał Blaugranie więcej aniżeli Roni. Choć krytycy wspomną dokonania Koemana (pamiętna bramka z Sampdorią), gole Romario, rajdy Ronaldo, podania Laudrupa, dryblingi Rivaldo, to jednak własnie nowy piłkarz Milanu dopiero pokazał, co to znaczy technika użytkowa. Sztuczki, popisy, zmyłki Roniego - to wszystko zawsze służyło w pierwszej kolejności drużynie - dopiero potem liczyły sie indywidualne zasługi. Szkoda tylko, że wyżej wspomniana technika nie służyła mu przez cały pobyt w Katalonii.
Odejście Ronaldinho z Blaugrany nie wywołało, co ciekawe, ogromnych emocji wśród cules. Gdyby trzy lata temu powiedzieć byle jakiemu kibicowi Barcelony, że największa gwiazda jego ukochanego zespołu (w ogóle) odejdzie za mniej niż 40 mln. euro - kazałby mi się popukać w głowę. Co spowodowało taką sytuację? Liczne urazy, częste absencje, kiepskie życie pozasportowe, przybranie na wadze, to wszystko ciągnęło się zbyt długo, by nie przygotować kibiców na ewentualne odejście. Ronaldinho, jak każdy piłkarz, to pracownik klubu z którym ma podpisaną umowę. Jako, że Brazylijczyk niezbyt wywiązywał się z niej, dla nikogo niespodzianką być nie mogło to, iż Laporta dłużej nie mógł tolerować braku profesjonalizmu.
Więc, co dalej z R10? Paradoskalnie Ronaldinho nie mógł dokonać lepszego ruchu, niż odejść własnie do AC Milanu. Każdy uważny fan futbolu z zaciekawieniem śledzi fenomen, do którego co jakiś czas dochodzi w Mediolanie. W ekipie Ancelottiego średnia wieku jest bliska lub przekracza 30 lat, czego na boisku nie widać! Gracze są wspaniale przygotowani fizycznie, mają zadziwiające wyniki testów wydolnościowych. Czemu tak się dzieje akurat w Milanie? Po prostu klub Berlusconiego posiada jeden z najlepszych ośrodków medycznych - Milanello. To własnie tam opracowywane są plany treningowe dla każdego zawodnika, wraz z indywidualną dietą. Inne kluby mogą sie uczyć własnie od Milanu. FC Barcelona powinna skorzystać z przykładu włoskiego giganta i także zainwestować w sztab oraz bazę medyczną. Może dzięki temu udałoby się uniknąć kilku kontuzji na sezon.
poprzednia |1 | 2 |następna
| Autor: Sławek Widor |
Data: 17.07.2008, 07:47:00 |
źródło: Własne |
Ocena: 4.33 |
|
|
|
Zapraszamy do komentowania artykułu [9]
|