|
Barcelonie potrzeba stabilizacji
Laporta nie ustąpi. Pomimo, że wszyscy krytycy jego prezydencji sprzymierzyli się przeciw niemu, będzie on kontynuował swe rządy do roku 2010. Teraz jego jedynym celem jest zakończenie ekonomicznego, instytucjonalnego oraz sportowego projektu, w który wciąż wierzy i nadal go ekscytuje.
To zadanie nie może być łączone z presją na nim. Wybory na czas obecny nie wchodzą w rachubę. Żaden kandydat nie stworzy bowiem w przeciągu dwóch miesięcy sprawnego systemu, który z powodzeniem zastąpiłby obecny. Nawet Sandro Rosell powróci do swojej centrali czekając na lepsze czasy. Teraz klub potrzebuje stabilności.
Pisząc stabilność nie mam na myśli zrzekanie się krytyki, debat bądź innych opinii. Przeciwnie, pragnę tylko, by położono kres nękaniu szefa Barcy, którego przedstawia się od długiego czasu w bardzo złym świetle, a wszelkie problemy dotykające zespół są wyolbrzymiane. Potrzeba współpracy, o której niedawno wspominał jeden z najzagorzalszych przeciwników Laporty - Oriol Giralt. Obecnemu bossowi pozostają dwa lata kadencji i dlatego, pisząc za Giraltem: "Sternicy powinni mieć poparcie u swoich współpracowników." Przed Laportą stoi niełatwe zadanie - musi przekonać swoich ludzi, że stać go na osiągnięcie sukcesów. Do chwili obecnej nie ma jednomyślności w tej kwestii.
Dzisiejsze spotkanie może być najtrudniejsze w przeciągu całej prezydencji Katalończyka. Omówione zostaną nowe alternatywy, a Laporta musi udowodnić swoją wiarygodność. Może skończyć się na rezygnacji kilku działaczy, ale powtarzam, że najważniejsza jest współpraca. Wszystkich, zwolenników i przeciwników...
| Autor: Szymon Turek |
Data: 08.07.2008, 22:16:00 |
źródło: sport.es |
Ocena: 0.00 |
|
|
|
Zapraszamy do komentowania artykułu [1]
|