|
Eto`o trafi do Liverpoolu?
Kameruński napastnik od jutra rozpocznie treningi, wciąż nie wiedząc, w jakim zespole będzie grał od przyszłego sezonu. Zarówno dla Eto'o, jak i Barcy, jest to bardzo skomplikowana sytuacja.
Po opuszczeniu Katalonii przez Deco (do Chelsea) i Ronaldinho (do Milanu) trenerowi Barcelony, Josepowi Guardioli, pozostało już tylko załatwienie transferu Samuelowi Eto'o. Hiszpański szkoleniowiec wespół z Txikim Begiristainem podczas przedstawiania planów na przyszły sezon zapowiedział, że nie tworzył ich z myślą o kameruńskim snajperze.
Eto'o, jak i jego agent, José María Mesalles, czekają na ruch ze strony Azulgrany, aby ta ułatwiła mu odejście. Na dzień dzisiejszy do klubu nie wpłynęła jednak żadna oferta, a co za tym idzie - jego transfer stoi pod dużym znakiem zapytania.
Jutro piłkarz ma stawić się na Camp Nou, aby zacząć przygotowania do sezonu pod okiem Guardioli. Nie wiadomo, czy Kameruńczyk ma jakieś konkretne plany i życzenia, bowiem nie skonsultował się jeszcze z klubem. Pomimo tego, że kilka europejskich gigantów pytało o Eto'o, Barcelona szybko kończyła rozmowy po tym, jak zainteresowani nie chceli wyłożyć za napastnika oczekiwanej kwoty.
Wczoraj wieczorem z Anglii napłynęły ciekawe wiadomości, na temat problemów finansowych Rafy Beniteza, trenera Liverpoolu. Jeżeli Hiszpan zgodziłby się na sprzedaż swojego młodego rodaka, Fernando Torresa, do Chelsea Londyn (która oferuje za niego 60 milionów €uro), wówczas mógłby pomyśleć o kupnie Eto'o.
Zabawne, jak ułożyła się sytuacja Eto'O: z trójki gwiazdorów wystawionych na sprzedaż, Deco i Ronaldinho, mimo słabej formy, przenieśli się do europejskich gigantów, a Kameruńczyk, który nie zawodził, nie może sobie znaleźć nowego pracodawcy.
Załatwianie sprawy napastnika jest przeprowadzane incognito, nie wiadomo także, czy piłkarz pojedzie z Barcą do Szkocji i USA. Jeżeli nawet wybierze się na tournee, czy zagra w sierpniowych eliminacjach do Ligi Mistrzów? Logika nakazuje w to wątpić.
| Autor: Anna Pyszkowska |
Data: 18.07.2008, 11:35:00 |
źródło: Sport.es |
Ocena: 0.00 |
|
|
|
Zapraszamy do komentowania artykułu [4]
|