|
Marquez: "Nie jestem niczyim dłużnikiem"
Pod koniec maja Marquez znalazł się na liście piłkarzy „do odstrzału”, razem z Deco, Ronaldinho, Eto’o i Thuramem… Ostatecznie Meksykanin został. Txiki Begiristain i Pep Guardiola porozmawiali z nim i wyjaśnili sobie kilka spraw z piłkarzem. Gracz odpowiada na pytania zadawane przez dziennikarza w sposób bardzo dojrzały, jakby był jednym z tych piłkarzy, którzy są filarem zespołu na następny sezon.
Jak przebiegała rozmowa z Pepem Guardiolą?
Przede wszystkim była bardzo szczera. Po drugie, powiedzieliśmy to, co myśleliśmy, a to najlepsza droga, żeby wspólnie zacząć działać.
O co zapytał cię trener?
Nie sądzę, że to powinno być postrzegane jako prywatna rozmowa. Bardzo jasno powiedział, czego ode mnie oczekuje i jestem pewien, że go nie zawiodę.
Mówiliście o współpracy, projekcie, w którym pokładacie nadzieje?
Tak, o wszystkich takich sprawach. To logiczne, że w ten sposób przebiegała rozmowa. Zespół jest sumą wielu czynników i każdy musi dać od siebie to ziarenko piasku.
Odniosłeś wrażenie, że jesteś naprawdę potrzebny zespołowi?
To było dla mnie pocieszenie, ponieważ trener tworzy w tobie coś, co nazywa się morale. Pep chce wykorzystać swoje doświadczenie, jakie nabył przez ostatni rok.
Jesteś przykładem dla innych piłkarzy?
Weteran, który już wiele lat jest w danym zespole, jest po to, żeby pomagać nowym.
Nie masz uczucia frustracji po dwóch latach niepowodzeń? Zespół wygrał wszystko, a potem zawiódł…
To było smutne, ponieważ ponownie chcieliśmy wygrać wszystko. Mieliśmy okazję, żeby dokonać historycznego sukcesu, więc żałuję. Jestem przekonany, że mieliśmy sztab, który mógł zrobić o wiele więcej. Mimo wszystko, cokolwiek nie byłoby źle, w ciągu pięciu lat dwa razy wygraliśmy La Liga i raz Ligę Mistrzów.
Dlaczego to wszystko się skończyło, Rafa?
Nie lubię mówić o rzeczach, które już się zdarzyły. Niczego nie naprawimy rozmawiając o tym. Teraz jest nowa Barca, nowy trener, nowi gracze i musimy spojrzeć naprzód. Dla nikogo nie jest dobrą rzeczą mówić o rzeczach, które już miały miejsce.
Czy ty i zespół masz dług u kibiców?
Nie, nie sądzę, że jestem czyimś dłużnikiem. Będę mógł się zaprezentować z lepszej, bądź gorszej strony. Zawsze jednak dawałem z siebie wszystko i grałem na maksimum. W tym sensie mam całkowicie czyste sumienie. Mam do siebie szacunek za swoją pracę. A my jako zespół musimy zrobić wszystko, co możliwe, gdyż za ten sezon mamy dodatkową odpowiedzialność.
poprzednia |1 | 2 |następna
| Autor: Adam Madaliński |
Data: 04.08.2008, 14:42:00 |
źródło: Sport.es |
Ocena: 0.00 |
|
|
|
Zapraszamy do komentowania artykułu [5]
|