|
"Najemnicy" za burtę!
Niestety, piłka nożna na stałe połączona jest z dużymi pieniędzmi. Na dzień dzisiejszy klub piłkarski, który chce zaistnieć na arenie międzynarodowej, musi mieć w swoich szeregach „najemników”. Ludzi-piłkarzy, którzy za odpowiednią ilość zer na koncie są w stanie wyrzec się wszystkiego na rzecz swego „władcy”.
Na nieszczęście dla kibiców, którzy oczekują na wygraną swojej ukochanej drużyny owi „najemnicy” bardzo sprawnie wtapiają się w zespół. Strzelając bramkę klepią w herb swojego zespołu na piersi, manifestując swoją (płatną) miłość do klubu, a jeśli tylko władca sobie życzy mogą oznajmić wszem i wobec, że miejsce, w którym się znajdują jest swoistym „edenem” i nigdy go nie opuszczą.
Nasuwa się, więc pytanie, jak można poznać „najemnika-kameleona”, który tak sprawnie się ukrywa pośród zawodników? Odpowiedź jest na pozór trudna, ale sami „władcy ułatwiają nam to zadanie, ponieważ w każdym zespole jest dziś taka ilość”najemników”, że nawet metodą chybił-trafił ciężko się pomylić. Mimo wszystko nie jest to metoda precyzyjna. Dużo bardziej efektywna jest metoda „tonącego statku”.
Otóż wymaga ona cierpliwości od obserwatora-kibica. Każdy „najemnik oprócz umiejętności dryblowania, strzelania bramek, czy obrony, posiada również własny rozum. Ten wysyła sygnały z zapytaniem czy warto wsiadać na statek i płynąć do następnego portu, czy lepiej poszukać innego i tam zadomowić się oddając hołd kolejnemu władcy. Jeśli rozum nie jest na tyle sprawny, żeby to stwierdzić, „najemnik” może zaangażować agenta-najlepiej jakąś bliską osobę, lub nawet kogoś, z rodziny( chociaż z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach, ale nie każdy o tym wie). Wystarczy tylko poczekać na kilka porażek, a „najemnik” wnet odsłoni swe prawdziwe oblicze, płacząc i skarżąc się na niewygody w między czasie planując ucieczkę.
Generalnie wszyscy liczą tylko zyski z wygranych swoich zespołów, ale czy nie większe by one były, gdyby w sporcie było mniej najemników, a więcej prawdziwych, oddanych piłkarzy, którzy walczą do końca i nie uciekają jak tylko poczują gorycz przegranej? A może czas zainwestować w kogoś, kto potrafi przegrywać za pieniądze?
| Autor: Patryk Stefański |
Data: 17.05.2008, 23:09:00 |
źródło: własne |
Ocena: 3.86 |
|
|
|
Zapraszamy do komentowania artykułu [7]
|