|
Ronnie (nie)potrzebny Barcelonie
O tym, że Ronnie prawdopodobnie opuści Barcelone wiedzą chyba wszyscy. Sam Dinho wspomina o przenosinach do klubu z Włoch lub Anglii. Większość osób powinna również spostrzedz, że odejście piłkarza, który był ikoną klubu z Kataloni nie będzię odejściem w chwale. Zbyt częste „ucieczki” dziesiątki Barcy do nocnych klubów z pewnością nie działały na plus.
Jednak brat Ronaldinho, a zarazem jego agent stwierdził niedawno, że Ronnie ma cały czas ważny kontrakt z klubem i jest w stanie go wypełnić. Mimo wszystko Pep Guardiola już zaznaczył że brazylijczyk formalnie nie jest brany pod uwagę w planach budowy zespoły. Zastanawia mnie tylko co będzie, jeśli Dinho zdecyduję się na pozostanie w Barcelonie. Naturalnie mogę się łudzić (niektórzy powiedzą-mieć nadzieję), że Dinho wróci do swej dawnej formy i zacznie grać na najwyższym poziomie.Jednak jest to dla mnie tak samo realne jak wybudowanie 3000 km autostrad w Polsce. Do tego jest potrzebna niesamowita motywacja, silny charakater oraz dojrzałość, której zawodnikowi brakuje.
Niedawno Ronaldinho rozegrał mecz, w którym staneły naprzeciw siebie dwie ekipy-przyjaciele Brazylijczyka z jednej strony oraz Messi’ego z drugiej. Ronnie miał zamiar zaprezentować się z jak najlepszej strony i pokazać, że nadal chce profesionalnie grać w piłke, ale zamiast tego tylko pogorszył swoją i tak niezbyt dobrą sytuację. Reporterzy miegiem zauważyli niewielki brzuszek piłkarza. Lawinowo pojawiły się w prasie porównania Dinho (grubasek) do Ronaldo (grubas). Forma Ronaldinho maleje niczym kostka lodu w gorącej herbacie a z nią wartość zawodnika. Problem ze sprzedażą Brazylijczyka narasta, a zarząd chciałby dostać za niego pieniądze, których obecnie zawodnik nie jest wart. Natomiast pozostanie w klubie zawodnika, wiąże się z wypłacaniem pensji piłkarzowi, który nie jest w ogóle zespołowi potrzebny.
Moje zdanie może spotkać się z krytyką, ale uważam że Ronaldinho nigdy nie uzyska dawnej formy, a przenosiy do innego klubu na nic się zdadzą, bo liczy się podejście i profsjonalizm! Chyba nie musze dalej uzasadniać mojej krytyki wobec obecnej formy i sytuacji Ronaldinho. Naturalnie mam w pamięci piękną grę Ronaldinho i olbrzymi wkład w drużynę, która w 2006 roku sięgneła po tytuł Klubowych Mistrzów Europy, na który długo czekałem czy pamiętnego meczu z Realem Madryt wygranego 3:0 oraz usmiechu na twarzy, którego tak mi teraz brakuję. Jednak nie ma co rozpamiętywać przeszłości tylko patrzeć w przyszłość. Dinho zawsze pozostanie w mojej pamięci jako zdobywca Złotej Piłki, pogodziłem się z „odejściem starego” Ronni’ego. Szkoda tylko, że odbywa się to w taki sposób.
| Autor: Patryk Stefański |
Data: 04.07.2008, 13:05:00 |
źródło: własne |
Ocena: 4.00 |
|
|
|
Zapraszamy do komentowania artykułu [18]
|