|
Victor Valdes - Dobry bramkarz, czy dobry... wychowanek?
"Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma" - powiedzenie idealnie pasuje do sytuacji Victora Valdesa w zespole Blaugrany. Choć miał swoje słabe momenty, a kibice wręcz żądali jego odejścia, popularny "VV" gra dobrze i przede wszystkim - pewnie. A jego forma ciągle rośnie i rośnie...
Powiedzmy sobie szczerze - Victor nie należy do ścisłej czołówki najlepszych bramkarzy świata, choć ostatni sezon dowiódł, że zamierza się do niej zaliczać. Kataloński bramkarz dąży do tego, żeby mieć wyrobioną markę jak Gianluigi Buffon, Edwin Van Der Sar czy Petr Cech. Valdes ma 26 lat, a jak już mój kolega z redakcji powiedział ostatnio, najlepszą formę ma się dopiero przy 30 - tce.
Warto jednak wspomnieć o tym, jaką rolę odgrywają w hiszpańskich dwóch wielkich drużynach - Realu i Barcelonie - bramkarze wychowankowie. Casillas, podobnie jak Valdes, od małego grał w szkółce piłkarskiej stołecznego klubu. Obydwaj teraz bronią barw dwóch gigantów z Hiszpanii. Prawdą jest, że Iker przewyższa w umiejętnościach Victora - stąd tyle było i jest zamieszania wokół tego bramkarza. Od lat już porównuje się obu tych zawodników i zawsze gorzej wypada na tym kataloński golkiper. Ano właśnie. Gdyby VV nie był Katalończykiem, pewnie już by dawno odszedł z Barcelony. Tu jednak liczy się miejsce urodzenia i wychowania. Taka sytuacja utrzymuje się od czasów, kiedy Hiszpania została podzielona kulturowo, a tradycje zaczęły powoli się ukorzeniać.
Celem tego artykułu jest zauważenie, jak wielkie przywiązuje się znaczenie do miejsca, gdzie zawodnik się począł i gdzie zaczął grać w piłkę, jaki klub miłuje i jakie ma poczucie wartości ze swoją tradycją. Valdes musiałby naprawdę grać przez długi czas fatalnie, żeby musiał odejść z klubu przy stadionie Camp Nou. Barca go nie sprzeda, bo to jest wychowanek i dziecko Barcelony. On jest Katalończykiem i nie byłoby godne się go pozbywać.
VV nie ma się jednak czym przejmować. Prezentuje dobrą, lecz nie wyśmienitą dyspozycję. W przeciwieństwie do innego, zagorzałego Katalończyka, jakim jest Oleguer Presas. Obrońca nie znajdował się w kadrze Pepa Guardioli, stąd musiał opuścić klub, mimo, że miał katalońskie korzenie i jakże katalońskie serce. Odmówił gry w reprezentacji Hiszpanii, bo on według niego "nie jest Hiszpanem". A jednak Barca się się go pozbyła. Jeszcze nie wspomniałem o różnicy, jaka jest między Victorem a Oleguerem - ten drugi nie jest wychowankiem.
Stąd mamy potwierdzenie. Recepta na długą i bezstresową grę w Barcelonie brzmi: miej korzenie katalońskie i bądź jej wychowankiem. Nawet jeśli jesteś supergwiazdą i przydarzy Ci się słaby sezon lub dwa (czytaj: Ronaldinho), Barcelona szybko się ciebie pozbędzie. Bo Blaugrana to więcej niż klub. A Victor może cieszyć...
poprzednia |1 | 2 |następna
| Autor: Przemysław Kasiura |
Data: 04.08.2008, 00:56:00 |
źródło: własne |
Ocena: 5.00 |
|
|
|
Zapraszamy do komentowania artykułu [15]
|