|
Viva España
Tytuł tego artykułu będzie jutro widniał na pierwszych stronach wielu tabloidów, szczególnie tych hiszpańskich. Nic w tym dziwnego. 29 czerwca, kilkanaście minut przed 23 czasu polskiego, piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego zostali Mistrzami Europy. Wyczyn to nie lada, zwłaszcza, że w finale pokonali zawsze silną i świetnie ustawioną taktycznie reprezentację Niemiec.
Przed samym spotkaniem wiele było rozważań i spekulacji. Czy zobaczymy Michaela Balacka? Jak zagra Hiszpania bez swojego króla strzelców? Poza tymi wielokrotnie powtarzanymi pytaniami, każdy kibic piłki nożnej miał własne wątpliwości. Nic dziwnego, że wokół finału wytworzyła się specyficzna, acz emocjonująca atmosfera. Symbolicznym końcem dla analiz ekspertów stała się godzina 20:30. Organizatorzy przewidzieli dla kibiców krótka rozgrzewkę w postaci balonikowej inscenizacji, przedstawiającej dotychczasowy przebieg Euro.
Następnie, gwiazdą stadionu w Wiedniu został Enrique Iglesias, który wykonał hymn Euro. Może być to poczytane za sporą dawkę prywaty z mojej strony, jednak występ ten przywołał wspomnienia związane z pamiętnym wykonaniem hymnu Polski przez Edytę Górniak na mundialu w Korei i Japonii.
Po części artystycznej nastąpił długo oczekiwany moment – hymny, wymiana proporczyków przez kapitanów i pierwszy gwizdek arbitra. Początkowe 45. minut finałowego spotkania Euro 2008 przyniosło zaledwie jednego gola. Strzelcem owej kuriozalnej, jak na klasę piłkarzy występujących w meczu, bramki został napastnik Liverpoolu – Fernando Torres.
Pierwsze minuty nie wskazywały na to, iż Hiszpanie mogą schodzić na przerwę z podniesionymi głowami. Starożytne powiedzenie: „Twoja największa zaleta, może przerodzić się w Twój najsłabszy punkt”, idealnie oddaje pierwszy kwadrans gry na stadionie w Wiedniu. Nieuporządkowana gra piłkarzy z Półwyspu Iberyjskiego w środku pola, błędy obrony, a także nieśmiałe ataki rozbijające się o niemieckich pomocników to czarny obraz reprezentacji Aragonesa w ciągu początkowych piętnastu minut. Niemcy wówczas bardzo mądrze prowadzili swoją grę pod dowództwem Michaela Ballacka. Obrona stanowiła monolit, formacje grały bardzo blisko siebie, a duet Podolski-Klose umiejętnie wykorzystywał błędy hiszpańskiej defensywy, zagrażając bramce Caslillasa. Wspomniane atuty Hiszpanów, którymi górowali nad rywalami w dotychczasowej fazie Euro – gra piłką po ziemi oraz koronkowe akcje z domieszką dryblingu przegrywały z solidną defensywą rywala.
Odważne ataki naszych zachodnich sąsiadów rozluźniły nieco ich szyki obronne, co ułatwiało Hiszpanom budowanie akcji ofensywnych. Rozkaz do ataku dał w piętnastej minucie gry Fernando Torres, który strzałem w słupek wywołał spore zamieszanie w szykach defensywn...
poprzednia |1 | 2 |3 |następna
| Autor: Marcin Bodziony |
Data: 29.06.2008, 21:56:00 |
źródło: własne |
Ocena: 5.00 |
|
|
|
Zapraszamy do komentowania artykułu [4]
|