|
Wywiad z Toure
Bohater ostatniego sezonu, który grał przez dłuższy czas z bardzo dokuczliwą kontuzją pleców. Ale on sam nie ma złudzeń – chce tylko pracować.
Yaya Toure, bo o nim mowa, oczekuje, że jego drugi sezon w La Liga będzie lepszy niż ten pierwszy. Problemy z dyskiem sprawiały mu w nim duży ból, ale teraz, po operacji, wszystko już ma na szczęście za sobą. Afrykanin wraca do gry „z naładowanymi bateriami” i jedynym, czego teraz chce, jest powrót do wielkiej piłki. Toure, już w pełni zdrowy, będzie być może miał okazję, by wystąpić w test-meczach w Szkocji. „Trenuję już na pełnych obrotach” – zapewnił wczoraj.
Ja się Pan czuje po operacji?
Jestem bardzo szczęśliwy. Ból pleców był bardzo ciężki do zniesienia i mocno mi przeszkadzał. Teraz jednak już trenuję, czuję się lepiej i wygląda na to, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Pozbyłem się dużego kłopotu.
Przez pewien czas Barcelona nie walczyła już o nic, Pan się zmagał z bólem pleców. Czekanie na koniec sezonu musiało być trudne…
I takie było, ale praca jest najważniejsza. Jak się dostaje szansę od takiego klubu, jak Barcelona, to nie wypada nawet od razu narzekać na kontuzję. Ale tak naprawdę przez sześć miesięcy miałem problemy z plecami. Kiedy spałem, kiedy trenowałem, kiedy grałem, ale starałem się zawsze znieść to jak najlepiej. Tylko ja i lekarz wiedzieliśmy, co się dzieje.
Można powiedzieć, że nie podobają się Panu komplementy z powody w takim stanie.
Ale tak to jest w mojej pracy. Nie trzeba nikogo chwalić za grę z bólem. Musiałem tak zrobić, bo nie lubię nic nie robić. Uwielbiam pracę. Najważniejsze jest dla mnie, by grać dobrze. Moja praca daje mi szczęście, a dzięki niej mogę zdobywać różne tytuły, co jest dla mnie bardzo ważne. W ostatnim sezonie mówiono, że gram dobrze, ale co z tego, skoro nic nie wygraliśmy. To jest dla takiego klubu swoistą katastrofą.
Co spowodowało kiepski ostatni sezon dla Barcelony?
Dwa najlepsze zespoły z La Liga zmagały się z kontuzjami swoich zawodników, ale Barcelonie naprawdę brakowało szczęścia, ponieważ dotykały one graczy, kiedy zespół był w najlepszej formie i to zadecydowało. Ważne jest, by grać dobrze, a kiedy trochę pomoże ci szczęście to jest się w stanie wygrać wszystkie spotkania. Nam tego zabrakło, a gra co trzy dni jest wówczas bardzo ciężka.
W klubie szykują się duże zmiany. Coraz dalej od klubu jest między innymi Pański przyjaciel – Samuel Eto’o.
Kto wie, jak to się zakończy, ale powinniśmy mieć w zespole takich piłkarzy, jakich potrzebuje trener. T...
poprzednia |1 | 2 |3 |następna
| Autor: Kuba Seweryn |
Data: 20.07.2008, 13:52:00 |
źródło: sport.es |
Ocena: 5.00 |
|
|
|
Zapraszamy do komentowania artykułu [6]
|